piątek, 15 marca 2019

and thou art dead, so young and fair


M I L O   B U R I A N
właśc. Vladislav  –  urodzony w styczniu 1132 na terenie dzisiejszej Słowacji  –  wampir  –  na zawsze osiemnastoletnie ciało  –  właściciel dwóch restauracji i kanału kulinarnego, na youtubie  –  w Walterville w poszukiwaniu ciszy i spokoju
Tęskni za rodzimym językiem, choć dawno pozbył się już słowiańskiego akcentu i zapomniał połowy słów; z głowy wyleciały mu wspomnienia wioski i domu, pola, na którym spędził niemal całe swoje śmiertelne życie. Nie pamięta twarzy matki ani zapachu świeżo ściągniętego z paleniska obiadu, ani koloru nieba zasnutego ciemnymi burzowymi chmurami. Nie pamięta bólu przemęczonych mięśni i smaku krwi w ustach, zimna obejmującego jego kończyny jak podnoszący się szybko poziom lodowatej wody, obrzydliwej miękkości nasiąkniętej deszczem ziemi napierającej na całe ciało. Przypominała kamień, mokry i śliski, wyciskający powietrze z płuc. Nie pamięta, jak brzmiało jego imię padające z ust ojca, jak przeciągnięte były samogłoski.
Czasem chciałby pamiętać; czasem siedzi sztywno na podłodze w samym środku nocy, w pokoju o zaciągniętych zasłonach, i stara się sobie przypomnieć, ale nie może. Może nie chce. Może jedno i drugie. Gdyby pamiętał, byłoby znacznie łatwiej, a teraz jest ciężko i chyba już ciężko zostanie. Trudno.


Karta wyszła depresyjna (jak zwykle), ale Milo to irytująca, pyskata paskuda, przysięgam. Tytuł: Lord Byron, fc: Jelle Haen

czwartek, 14 marca 2019

I want to reconcile the violence in your heart

I want to satisfy the undisclosed desires in your heart ♫ 

Jenna Coleman
Urodzona jako Rosalia Nicolette Blanchard - Bordeaux, Francja - 20.05.1918r - Sabbat de nouvelle lune - zdrajca i morderca - 76 lat uśpiona pod działaniem klątwy - Nowy York - obudzona siedem lat temu - projektantka mody - silny francuski akcent - air - Waltervile; w poszukiwaniu spokoju - 25 lat - dziś oficjalnie jako Nicole Blanchard 
Zły los zatacza coraz szersze kręgi,
zatrute szpony tygodnia,
zbliża się kolejna noc pełna tajemnic,
a wraz z nią bestialska zbrodnia,

To Makbet czai się w korytarzach,
przykrywa go wszechobecny mrok,
złe myśli wybrały rolę kata,
pomogły wykonać ostateczny krok

Śpiew ptaków przestał być ukochaną melodią kojącą każdy ból. Stał się jedynie szmerem w tle, zagłuszonym przez dużo wyraźniejszy hałas pędzących taksówek. Taniec liści na wietrze nie jest już widokiem, który tak przyciąga wzrok i uspokaja serce. Delikatne pocałunki słońca na twarzy z uporem są odpychane przez okulary, jak niechciany kochanek. Świat zaczął pędzić, a ona próbowała go dogonić. Straciła wrażliwość, a wciąż wściekli na nią przodkowie przestali w końcu mówić cokolwiek. Biała magia już nie słucha jej tak jak kiedyś, a mrok z coraz większą łatwością wchodzi jej w krew. Głód mocy pozostaje nienasycony, choć dawno powinna nauczyć się na własnych błędach, jak wielką cenę można przypłacić za chciwość. Walczy, by nie zatracić się do końca, by ten jeden błąd nie zdefiniował reszty jej życia. Dostała drugą szansę, choć tak łatwo i ją zaprzepaścić. 

Jeśli kiedyś zapomnę o tych przeżytych nocach
O gitarach i o krzykach
Przypomnij mi kim jestem i dlaczego żyję
Jeśli kiedyś zapomnę jak to jest brać nogi za pas
Jeśli pewnego dnia ucieknę,
Przypomnij mi kim jestem i co sobie obiecałam
________________________________________________________________________
W tytule Muse, dalej Makbet, na końcu Zaz. buźki użyczyła Jenna Coleman
Szukamy ktosia, który pomógł jej się obudzić. W info poukrywało się parę gifów. 
Pierwsza postać →

środa, 6 marca 2019

You know I act like it doesn't hurt


Charles Hamilton
heir to the throne
Mancunium Coven
Manchaster → Harvard → Walterville
czarownik starej i czystej krwi
    
    Momentalnie podniósł się do siadu, czując kropelki lodowatego potu spływającego po rozgrzanym karku. Nagłe ukłucie w sercu przebudziło go z koszmaru, który tej nocy wydawał się wyjątkowo realny. Dysząc ciężko opuścił nogi z łóżka i przejeżdżając dłonią po mokrej szyi ,spojrzał na mocno oświetlający pokój księżyc. Chwytając koszulkę ruszył w stronę łazienki, czując kojący chłód drewnianych paneli na bosych stopach. Jednak to dopiero lodowata woda, którą obmył twarz, pozwoliła mu z całą pewnością stwierdzić, że w pełni się obudził. Wciąż jednak nie opuszczało go silne uczucie niepokoju, któremu jak na ironię towarzyszyło dziwnie przyjemnie mrowienie, zdające się milimetr po milimetrze przeszywać jego ciało. 
Powolnym krokiem wrócił do pokoju i usiadł na łóżku czując jakoby każdy gwałtowniejszy ruch groził rozpadem jego ciała na milion kawałków. Budzik na nocnym stoliku wyraźnie wskazywał na dwadzieścia minut po godzinie trzeciej, jednak i tak sięgnął po telefon, którego mrugająca dioda informowała o nieodebranej wiadomości. 
      "Wybacz Charlie."

   Mija rok od śmierci śmierci Theodora, a on dopijając trzecie piwo leniwie spogląda na mecz emitowany na starym telewizorze wiszącym nad barem, sprawdzając godzinę. Tym razem zamówił szklankę whisky, by po chwili pod nosem wznieść cichy toast ku pamięci brata.
   Choć bardzo chciał, i tym razem nie wrócił na te okazję do domu. Nie pojawił się także na pogrzebie. W ostatniej chwili zwrócił bilety lotnicze, wiedząc, że przy tak zaborczej rodzinie nie udałoby mu się wykorzystać powrotnego. Nie spojrzał w oczy słabnącemu ojcu, którego ulatująca moc, każdego dnia po trochu napełniała jego żyły. Nie dał matce nawet szansy rozpoczęcia monologu, który miałby wpłynąć na jego decyzję. Nie spotkał się też ze swoją nową narzeczoną, która dopiero co straciła status przyszłej bratowej.
    Wrócę. Tak przynajmniej obiecuje w listach, które czasami wysyła, bo telefon już dawno zdążył zmienić. Jeszcze nie teraz. - nie wpakuje się prosto na przyśpieszony i zintensyfikowany kurs na dobrego następcę. Zdążę. - Spojrzeć ojcu w oczy, wysłuchać matki i grzecznie wytłumaczyć narzeczonej, że nigdy w życiu się z nią nie ożeni. Miał w końcu jeszcze czas, a przynajmniej te dwa lata wolności, które pozostały mu do dwudziestych piątych urodzin.
I'll be good, I'll be good
For all of the times I never could

odautorsko // Sprzedamy komuś chętnie nie do końca martwego brata, możemy oddać siostrę. Szukamy także sabatowego "rodzeństwa" i przymusowej narzeczonej. Oddamy komuś serduszko, a komuś chętnie obijemy mordkę. Szukamy troszkę sensu życia i nieistniejącego rozwiązania, by uciec przed odpowiedzialnością. Pod pierwszym cytatem ukrywa się link.
fc:Chris Wood // Druga postać →

sobota, 2 marca 2019

A jej żywiołem śmierć

Znalezione obrazy dla zapytania candle girl tumblr
A N N A B E L L E   B L A C K W O O D
  31.11.97 | Nowy Orlean | czarownica czystej krwi | wychowana przez ojca praktykującego czarną magię | nekromancja | ogień | ta zła siostra |  she | they
Znalezione obrazy dla zapytania erica east tumblr gif
Rodzimy się i umieramy. Na tym to właśnie polega. Na tym podobno stoi świat... można powiedzieć, że właśnie taki jest sens całego istnienia. A życie? Życie to tylko zlepek momentów, ulotnych chwil, które mają zadecydować o tym, czy po śmierci odnajdziemy spokój. A jeśli by tak oszukać świat? Oszukać czas? Oszukać... śmierć?
Co jeśli te wszystkie legendy, bajki o potworach, którymi straszono Cię w dzieciństwie... co jeśli to wszystko prawda? Co jeśli powiem Ci, że świat jest przepełniony złem. Złem, które jest w stanie pochłonąć Cię bez reszty i zgnieść niczym najmniejszego robaka. Nawet jeśli patrząc w jej błękitne, opanowane niczym Ocean Spokojny oczy nie widzisz tego zła... ono wciąż tam jest. Tli się niegasnącym płomieniem w jej sercu, płynie w żyłach, pogłębia się z każdym ostatnim oddechem kolejnej ofiary. Daje jej poczucie siły i wyższości, pozwala poczuć kontrolę... daje świadomość władzy nad własnym życiem. Życiem, które kiedyś próbowano jej odebrać.


_
Wincyj będzie w zakładce.
Elo elo! Napiszmy coś fajnego. :3 




There will be blood in the water

SETH  BLACKMORE
150 LETNI WILKOŁAK || OD NIEDAWNA W WALTERVILLE || SAMOTNIK || PODĄŻAJĄCY BEZ PARTNERKI || SIERŚĆ CZARNA JAK SMOŁA || BRĄZOWE OCZY - ZŁOTE ŚLEPIA || DROGA BEZ POWROTU || WYGNANY || WIĘCEJ || RELACJE
Ciemny kształt gna przez gęstwinę. Sprawnie stawia każdy krok, a jego silne łapy bezszelestnie odbijają się od podłoża. Mknie przed siebie, a wiatr targa jego czarną niczym smoła kryzę. Nie wie dokąd zmierza, nie wie czego tak naprawdę chce, ale czuje się wolny. Z każdym kolejnym susem co raz bardziej napawa się wolnością. Nie mógł wskazać innej bardziej szczęśliwej chwili niż ta. Czuł bliskość natury, jego zmysły chłonęły otaczający go świat. To wywoływało w nim czystą euforię. Coś jednak niespodziewanie zaburzyło tą równowagę. Zatrzymał się gwałtownie, ryjąc ściółkę pazurami. Jego nozdrza zachłannie wciągały powietrze analizując każdą woń, którą poczuły. Czarny basior zadarł pysk do góry, a po lesie poniosło się długie wycie. Nie czekał długo na odpowiedź. Las po chwili zalał się echem kilku różnych głosów. Mimo, iż wilki były w różnych zakątkach lasu, każdy biegł w tą samą stronę, zaniepokojony zapachem, którego dawno nie czuli na swoich ziemiach. Wampiry pachniały inaczej, miały swoją specyficzną woń której nie dało się do niczego innego porównać. Nie był to odpychający odór, ale także nie był to słodki zapach. Po kilku minutach wataha biegła już razem, niczym jeden organizm idealnie zgrany.
Gdy dobiegli na miejsce, czarny wilk nie dostrzegł tego czego się spodziewał. Jego złotym ślepiom nie ukazała się istota żądna krwi, która chciała by się na nich rzucić. Przed nimi stała dziewczynka, o ogromnych błękitnych oczach. W jej rozbieganym spojrzeniu malował się jedynie strach i zagubienie. Nie próbowała atakować ani uciekać. Była skamieniała z przerażenia. Być może pierwszy raz w swoim życiu wdziała wilkołaka, być może dopiero teraz zdała sobie sprawę, że takie istoty istnieją naprawdę. Ich przywódca jednak podjął decyzję, dbał o bezpieczeństwo swoich, więc nie mógł tolerować takiego intruza. Jednak czarny wilk widział jedynie dziecko, które zostało niezwykle skrzywdzone, w swoim krótkim życiu, niewinne... Wilk zwrócił się przeciwko swej watasze, niezgadzająca się z decyzją, która zapadła. Jego nieposłuszeństwo nie mogło jednak być tolerowane. Młoda wampirzyca zniknęła wykorzystując okazję, a wilk musiał odejść i zostawić za sobą wszystko co znał i kochał.

Witam się z drugą postaciom, tym razem z panem. Mam nadzieję, że jakoś to wyszło i nie koli w oczy. Zapraszam wszystkich chętnych na wątki. Bardzo chętnie także oddam w miłe rączki kobitki z powiązań :D 
Fc: Jason Momoa; wilczek wzięty ze Zmierzchu (Sam Uley).
Tytuł: Ruelle - Live Like Legends <3 

czwartek, 28 lutego 2019

Trust me darln'

Welche Haarfarbe für grüne Augen?    Sandokan YERUMA - #fotografieideen #fotografieideenfrauen #fotografieideenfrauenakt #fotografieideenfrauendrinnen #fotografieideenfrauenherbst #fotografieideenfrauennatur #fotografieideenfrauenvonhinten - Welche Haarfarbe für grüne Augen?    Sandokan YERUMA
Sophie Blackwood  
Znalezione obrazy dla zapytania girl
SOPHIE MADELEINE BLACKWOOD ⸺ URODZONA 31 PAŹDZIERNIKA 1997 ROKU W NOWYM ORLEANIE  ✮ MAJĄC PIĘTNAŚCIE LAT WYJECHAŁA Z MATKĄ DO FRANCJI  ✮ PORZUCONE STUDIA ARTYSTYCZNE W PARYŻU ✮ MA MŁODSZĄ SIOSTRĘ BLIŹNIACZKĘ ✮ PRAKTYKUJĄCA BIAŁĄ MAGIĘ ✮ CZAROWNICA CZYSTEJ KRWI ✮ SILNIE ZWIĄZANA Z ŻYWIOŁEM WODY ✮ OD NIEDAWNA W WALTERVILLE, SKĄD POCHODZI JEJ RODZINA ✮ POMAGA W SKLEPIE EZOTERYCZNYM ✮  PRZYJECHAŁA TU JEDNAK W POSZUKIWANIACH STAREJ KSIĘGI, KTÓREJ MUSI SIĘ POZBYĆ ZA WSZELKĄ CENĘ ✮POWIĄZANIA ✮ DODATKOWE ✮ SPISANE 
Ma pięć lat, kiedy to wraz z siostrą siedzą na kolanach matki, która tłumaczy im zawiłą rodzinną historię. Nie są zwykłym ludźmi, ale większość tak uważa. Prócz nich są też inne rasy, które w ludzkich kręgach są uważane za legendy. Słucha uważnie, skupiając całą swą uwagę na słowach matki. Przed nią i jej siostrą jest jeszcze wiele nauki oraz wiele czasu, kiedy ich moce dadzą o sobie znać. Wówczas będą musiały się dużo szkolić, jednak na razie są dziećmi, niech korzystają z beztroski.

Ma osiem lat, kiedy pierwszy raz widzi jak babka od strony ojca wykonuje rytuał. Czuje ogromny respekt do tej starszej kobiety, która magią włada już od wielu lat. Czuje również strach i wie, że jej babcia nie zawsze ma dobre zamiary. I choć wprost nie zapyta, jaką magią się para, wie dokładnie, że jest to czarna magia. Wtedy, już w wieku ośmiu lat podejmuje decyzję, że ona nigdy nie skręci w tę ciemną i mroczną stronę. Nie mogłaby zrobić tego swojej matce, która zawsze jej powtarzała, że czarna magia jest zła. A przecież ona wraz z siostrą takie nie są.

Ma trzynaście lat, kiedy jej rodzina zaczyna się rozpadać. Ojciec coraz częściej pokazuje swą prawdziwą twarz, w domu coraz częściej słychać kłótnie między rodzicami. Wówczas zamyka się na strychu, przeglądając stare księgi, które swe miejsce znalazły w starym kufrze. Pisane w języku francuskim, wie że pochodzą od matki, są przekazywane z pokolenia na pokolenie. To właśnie z nich w późniejszych latach ma czerpać są naukę i wiedzę.

Ma piętnaście lat, kiedy wraz z matką wsiada do samolotu. Właśnie rozpadła się jej rodzina, a ona z siostrą zostały rozdzielone. Musiały same podjąć decyzję, gdzie chcą zostać. Wtedy ostatni raz spogląda w oczy swojej bliźniaczki, widząc w nich tlący się zły ognik. Są jak ogień i woda, które walkę mają stoczyć kilka lat później.

Ma dwadzieścia dwa lata, kiedy ponownie staje na płycie lotniska w Stanach Zjednoczonych. Siedem lat nieobecności w rodzinnym kraju dają o sobie znać. Życie tutaj wydaje jej się szybsze i smutniejsze niż w ukochanym Paryżu. Torba podróżna ciąży jeszcze bardziej niż przed wylotem. Spojrzenia rzucane jej przez innych wydają się zbyt podejrzliwe. Nasuwa na oczy okulary przeciwsłoneczne, podając swój paszport. Ochroniarz przygląda jej się z uwagą, ona natomiast posyła mu jeden z uśmiechów. W hali przylotów nikt na nią nie czeka. Odchodzi w stronę wyjścia mijając całe rodziny, które przyszły przywitać swych najbliższych. Wie, że najbliższa jej osoba czeka w Walterville. I wie, że to nie będzie miłe, rodzinne spotkanie.

Dobra wróżka przybyła! Sophie to taka osóbka, która rozsyła uśmiechy na prawo i lewo, chętnie pomaga innym i ogólnie jest taka do rany przyłóż - nic tylko ją kochać! Tak więc szukamy osóbki, którą możemy pokochać, przyjaciół, wrogów i co tylko przyjdzie nam na myśl. Piszmy, śmiejmy się i kochajmy! 

At the deep end, mayby you'll find something?


Elizabeth Castellan
OKOŁO TYSIĄC LETNIA WAMPIRZYCA || PIERWSZA CÓRA SWEGO PANA || WYSŁANNICZKA PIERWSZEGO || LOJALNA I POSŁUSZNA PONAD WSZYSTKO || TA POŚWIĘCONA PRZEZ WSZYSTKICH || BEZWZGLĘDNY ZABÓJCA || STRACH I TAJEMNICE || NIESZCZĘŚLIWA DUSZA || WIĘCEJ
Dostając od życia wieczność w pierwszej chwili człowiek odczuwa radość. Więcej nie boisz się chorób, starzenia i śmierci. Cieszysz się z nowych możliwości jakie stoją przed tobą otworem, z siły i nowych zdolności. Nikt nie myśli o niebezpieczeństwach czyhających na każdym kroku ani o głodzie, który nie daje chwili wytchnienia. Nikt nie myśli o przyszłości, której w sumie się nie ma. Tak na prawdę nikt w pierwszych momentach po przemianie nie myśli o niczym specjalnym.

Gdy Elizabeth pierwszy raz stanęła przed swoim stwórcą wiedziała, że czeka ją jedynie mrok. W pierwszych chwilach odczuwała strach i nieznane do tej pory oczarowanie. Doskonale pamiętała pierwsze tygodnie u jego boku, gdy była jeszcze człowiekiem. Jak powoli ją to pochłaniało. Wiedziała, że była stracona, że odda mu wszystko co ma. I tak czuła się po przemianie, przepełniona miłością, oczarowana nowym światem w jaki wkroczyła. Szybko otrząsnęła się z zachwytu, gdy raz za razem była wykorzystywana, gdy zrobiono z niej niewolnika. W tedy zobaczyła, że jej życie po śmierci nie jest nic warte. Miała być tym kim od niej wymagano, miała tylko wypełniać rozkazy. W chwilach gdy była sama widziała co ją czeka, pomimo całej siły i wpływów, które otrzymała. Samotność, ból i strach o każdy kolejny dzień. W końcu jednak do tego przywykła, do bycia marionetką w czyichś dłoniach.

Elizabeth ma tysiące różnych masek, które przywdziewa w zależności od potrzeby. Może być bezwzględną i krwiożerczą bestią, może udawać słodką nastolatkę, może cię uwieść lub wyrwać serce. Zrobi wszystko czego się od niej wymaga lecz w tym wszystkim zagubiła samą siebie i to ją w głębi serca przeraża. Nie wie kim chciała by być i nie pamięta jak to było być sobą.

Witam się serdecznie wraz z Elizabeth! 
Pani z dość długą przeszłością i zdecydowanie zbyt wieloma doświadczeniami mi wyszła, ale za łatwo w życiu nie można mieć. Zapraszam wszystkich do wszelkich wątków oraz powiązań, im bardziej skomplikowane tym lepiej :D 
Fc - Nina Dobrev

Otwarcie

Serdecznie witamy w Walterville, mieście pełnym tajemnic!

Wszystkie osoby chętne do wspólnej zabawy zapraszamy do zapoznania się ze wszystkimi zakładkami, a następnie do zapisów. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami jak najdłużej. 
Życzę Wam wszystkim samych pozytywnych chwil spędzonych na blogu oraz owocnych, porywających wątków.  


poniedziałek, 28 lutego 2000

Więcej


Weszła do przestronnego pomieszczenia, gdy blond włosa sekretarka otworzyła drzwi i zaprosiła ją do środka. Posłała jej nieznaczny uśmiech, wyćwiczony do perfekcji po tylu latach wcielania się w najróżniejsze postaci. Wiele oszustw oraz intryg powodowały pewną sztuczność w zachowaniu. Nie umiała tego dokładnie wytłumaczyć, ale chyba chodziło o to, że za bardzo przesiąkła własnymi kłamstwami. Jasność białych ścian i mebli kuła w oczy. Jej postać wydawała się nieco groteskowa w tym miejscu. Od góry do dołu odziana w czerń z kaskadą ciemnych włosów opadających na ramiona i spojrzeniem ciemniejszym od nocnego nieba. Po chwili jednak skupiła uwagę na kolejnej jasnowłosej kobiecie. Jej niebieskie oczy zionęły ciekawością zza grubych okularów z okropną cętkowaną oprawą.
- Witam. - Jej głos był ciepły, przyjemny dla ucha.- Pani...?- Wypielęgnowana brew kobiety uniosła się niewiarygodnie wysoko. Westchnęła.
- Moje imię nie jest istotne. - Odpowiedziała. Nie obawiała się, że może komuś wypaplać to co dziś usłyszy, acz zawsze starała się zawężać grono osób, które o niej wiedziały.- Może pani sobie jakieś wybrać. Nie zrobi mi to różnicy.- Dodała po czym usiadła w miękkim skórzanym fotelu.
- Skoro chce pani być anonimowa dlaczego zgłosiła się pani do mnie? - Spytała na co zaśmiała się. Jeszcze nie zdawała sobie sprawy z kim ma do czynienia.
- Poszukuje pani ciekawej historii, która rzeczywiście się wydarzyła i która poruszy grono czytelnicze. Myślę, że mam coś w sam raz dla pani o ile jest pani... - zerknęła na jej tabliczkę z imieniem i nazwiskiem – o ile Catlyn jesteś w stanie wstrzymać się od osądów i uwierzyć w niemożliwe. - Wyjaśniła wciąż na twarzy mając ten idealny uśmiech.
- Postaram się. - Wyciągnęła z szuflady duży zeszyt i długopis. - Możemy zaczynać?- Elizabeth skinęła głową. - Kim pani jest? - Spytała przesuwając po wampirzycy spojrzeniem.
- Niejednokrotnie się nad tym zastanawiałam. Nie wiem, czy wciąż jestem tą dziewczyną, którą byłam nim spotkałam mego... przyjaciela. Wątpię. Już od dawna nie ma we mnie niewinności i strachu. Jestem... żołnierzem, kochanką, mordercą, koszmarem... Jestem wszystkim w zależności czego ode mnie oczekuje. - Mruknęłam. Nie była zaskoczona niezrozumieniem malującym się na twarzy kobiety. Mało kto mógł pojąć to co przekazywała. Życie bywa niezwykle trudne i skrywa wiele sekretów. Zadowoliło ją to, że zaczęła notować jej słowa, a nie zadawać niewygodne pytania.
- O czym jest pani historia? - Kąciki ust ciemnowłosej drgnęły. Pozwoliła myślom zagłębić się we wspomnienia, których jest tak wiele, acz nie wszystkie należą do tych ulubionych. Jednak tym razem mogłam sięgnąć po te w większości miłe.
- To nie jest historia zakochanej dziewczyny i zakochanego mężczyzny. To opowieść o samotności, pokonywaniu własnych demonów i pożądaniu. Byłam dziewczyną wybraną przez ciemność by tej ciemności służyć z największym oddaniem. Byłam odzwierciedleniem najskrytszych lęków i pragnień jak miewał mój stwórca. Byłam jego lękiem i pragnieniem. Miałam inspirować i rujnować. Miałam być nocą i światłością, pochłaniającym ogniem i obezwładniającym lodem. 



piątek, 7 stycznia 2000

But if our paths never cross

tumblr_odqbvyBPMW1qhut37o4_250.gif 245×138 pixels

LOGAN WARD

lover - bad influence - broken trust

Sabbat de nouvelle lune

home - overwhelming ambitions - disappointment

niedziela, 2 stycznia 2000

Relacje

MŁODA WAMPIRZYCA || TA KTÓREJ NIE POTRAFIŁ ZABIĆ || KRYZYS EGZYSTENCJALNY || ZBYT NIEWINNA BY SKOŃCZYĆ JAKO KRWIOPIJCA || TA KTÓRA ZMIENIŁA JEGO ŻYCIE || NIEZNAJOMA || *
 M I A   B L A C K M O R E
NAJDROŻSZA SIOSTRA || TA ZA KTÓRĄ TĘSKNI NAJBARDZIEJ || 50 LAT ROZŁĄKI || MŁODSZA SIOSTRZYCZKA || MAŁOLAT || OCZKO W GŁOWIE || ZROZUMIENIE BEZ SŁÓW || WYGŁUPY || PAPUŻKI NIEROZŁĄCZKI || *

S A M U E L   B L A C K M O R E
OJCIEC || ALFA || NIEGDYŚ WZÓR DO NAŚLADOWANIA || NIEZŁOMNY I STANOWCZY || CZŁOWIEK CIESZĄCY SIĘ SZACUNKIEM I ZAUFANIEM || ŻAL || NIEZROZUMIENIE || TRUDNE DECYZJE
 Y U N A   B L A C K M O R E
MATKA || ALFA || OPIEKUNKA STADA || NAJLEPSZA KOBIETA JAKĄ MOŻNA SPOTKAĆ || CIEPŁA || POMOCNA || CIESZĄCA SIĘ OGROMNYM SZACUNKIEM CAŁEGO STADA || NIEZWYKLE SPOKOJNA || WSPARCIE || TĘSKNOTA 

* Postaci do przejęcia. Po więcej informacji zapraszam na maila: justa280497@gmail.com

Uneasy lies the head that wears a crown


do przejęcia*
Fresh poison
Podobny obraz
Theodore Hamilton
Nie tak martwy brat
czystokrwisty czarownik - wampir - na zawsze niepełne 25 lat

do przejęcia*
Ancient Bolków, Southwest Poland Shaman Sanctuary Article : https://eldermountain.wordpress.com/2016/04/21/ancient-bolkow-southwest-poland-shaman-sanctuary/

Ophelia Thompson
Nie tak nieistniejąca siostra
czarownica półkrwi - bękart - 21 lat

Znalezione obrazy dla zapytania jessica lange gif
Podobny obraz
Celeste Hamilton
czarownica czystej krwi - Francuzka z pochodzenia - 62 lata


Znalezione obrazy dla zapytania vigo morgenstern gif
Znalezione obrazy dla zapytania vigo morgenstern gif
William Hamillton III
wielka moc słabnąca z każdym dniem
czarownik starej krwi - prezes sieci hoteli- 113 lat

Lily Of The City:  Lily Of The City Giampaolo Sgura shoots for Magaz...
Some of my friends haven't read the books & get confused about the characters, so I made them a reference guide - Imgur
Mancunium Coven
Jeden z najstarszych sabatów na całych wyspach brytyjskich i najprawdopodobniej jedyny, który przez wieki utrzymał swoją potęgę oraz renomę przez ścisłą selekcję i trzymanie się ich własnego kodeksu. Jego korzenie sięgają jeszcze początków samego miasta Manchester, założonego w pobliżu rzymskiego obozu warownego o nazwie Mamucium lub Mancunium, od którego również sabat wziął swoją nazwę i przez lata utrzymał ją niezmienioną. Powstał wedle idei Henrego Hamiltona, który wraz z czterema pozostałymi rodzinami założycieli stworzył pakt mający na celu zrzeszać i chronić czarownice z tamtych terenów. Do dziś pierworodni tych pięciu rodzin zasiadają w radzie, choć to dziedzic pierwszego założyciela zawsze zostaje liderem.
W XXI wieku Mancunium działa nie tylko jako sabat, ale także jako sieć mniejszych i większych  rodzinnych firm, których niesłabnące wpływy zapewniają czarownicom wygodne i dostatnie życie. 

sobota, 1 stycznia 2000

Więcej


SAMOTNIK PRZEMIERZAJĄCY KRAJ JEDYNIE NA WŁASNYCH CZTERECH ŁAPACH || DORABIA ŁAPIĄC SIĘ WSZYSTKIEGO || POROBIĘ CI DRZEWO NA KOMINEK, NAPRAWI CI SAMOCHÓD, MOŻE POPILNOWAĆ CI PSA ALBO ROBIĆ ZA OCHRONIARZA W TWOIM BARZE || CICHY OBSERWATOR ALE TYLKO DO CZASU || MÓWI, ŻE NIE LUBI ROZMAWIAĆ O SOBIE I UCZUCIACH, ALE TAK NA PRAWDĘ PO PROSTU NIE POTRAFI || CZASEM WYŁAZI Z NIEGO PRAWDZIWY WILKOŁAK I ROBIĆ SIĘ BAŁAGAN || ZBYT WYBUCHOWY W NIEKTÓRYCH MOMENTACH || CZĘSTO NAJPIERW ROBI, A PÓŹNIEJ MYŚLI || CZĘSTO WRACA MYŚLAMI DO SWOJEGO DOMU || DOBRY WOJOWNIK || WYSOKI FACET || JEGO RODZINA POSIADA INDIAŃSKIE KORZENIE || CZASEM WSPOMINA MŁODĄ WAMPIRZYCĘ || CZASEM CHCIAŁBY COFNĄĆ CZAS || NIE PRZYZNA SIĘ, ŻE BOLI GO DECYZJA OJCA || SZACUNEK DO TRADYCJI || NIE NALEŻY ANI DO TYCH DOBRYCH ANI DO TYCH ZŁYCH || POCHODZI Z ALASKI - OKOLICE FORTU YUKON || JEGO RODZINA WYWODZI SIĘ Z TAMTEJSZYCH INDIAŃSKICH PLEMION